| Uschi to Uschi jedyna w swoim rodzaju. Gdy ją odebraliśmy w Niemczech w drodze do domu wiedziałam już że mogę ją porównać do mnie. Zawsze zapracowana, wszystko na jej głowie. Wszystkich domowników trzeba przypilnować, pocieszyć w biedzie, wylizać gdy smutni, dopilnować gdy bałaganią, zagonić na obiad, poprzytulać się gdy jest chwila spokoju, utulić na dobranoc. Jedynie gdy ma swoje dzieci, my schodzimy na troszkę dalszy plan, a obowiązki matki biorą górę, bo szczeniaczki również trzeba wylizać, nakarmić, poprzytulać no i utulić do snu. Uschi jest nieprawdopodobnie ciepłym, serdecznym, słodkim, a przede wszystkim kochającym przyjacielem. Gdy swoją miękką mordkę podkłada pod rękę prowokując pieszczoty jestem w siódmym niebie. |