Pine Fields jest małą domową hodowlą Cotonów de Tulear
i Papillonów, o jakiej marzyłam całe życie. Uwielbiam wszystkie zwie- rzęta i już jako mała dziewczynka znosiłam do domu wszystkie cierpiące zwierzęta, takie jak gołębie, nietoperze, żaby no i oczy- wiście bezdomne psy. Wraz z moją mamą zajmowałyśmy się nimi i wyleczone, odkarmione wracały na wolność, psom również trzeba było znaleźć inny dom, bo moi rodzice nie zgadzali się na psa w domu. Moja miłość do kudłatych czworonogów jednak nigdy się nie skończyła i gdy stałam się dorosła psy
i koty towarzyszyły mi zawsze.
Próbowałam nawet hodować koty, ale pracując na cały etat poza domem, było to stresujące zarówno dla moich ukochanych pupili jak i dla mnie. Nieodpowiedzialne było zostawiaą młodą mamę z pociechami w domu zamkniętym na cztery spusty na ponad 10 godzin i iść do pracy. Z bólem serca zaprzestałam, ale obiecałam sobie, że pewnego dnia, gdy będę miała własne dzieci i będę w domu, powrócę do hodowania.
Sporo lat póżniej, mając trójkę wspaniałych dzieci, mieszkając w dużym domu z ogrodem, nastał idealny czas, aby powrócią do realizacji marzenia mojego życia. Impulsem było, gdy moja najstarsza córka poprosiła na urodziny małego, białego, puchatego pieska, który mógłby spać z nią w łóżku. Zaczęliśmy z mężem szukać w internecie rasy, która byłaby dla nas idealna i trafiliśmy na Cotony. Wybór okazał się doskonały.
Nasza suczka FEMME FAMEUX Batiskaj podbiła serca całej rodziny w błyskawicznym tempie. Już nie mogliśmy myśleć o niczym innym jak o tym kiedy będzie miała dzieci. Równolegle zaczęłam szukać rasy, która przypominałaby mi moja pierwszą kundelkowatą sunię, która przeżyła 19 lat.
Po dłuższych poszukiwaniach jestem przekonana, że była to mieszanka Papillona. W niedługim czasie pojawił się w domu nasz pierwszy pies Papillona, TAMARIN vom Schwabenhof, a zaraz za nim następne sunie: Uschi von den Kolibris, Tilas DANCING WITH DEVOTION i DAISY DEE oraz największa rozrabiara Connection PINK PERFECTION. Gromadka ta stworzyła początek hodowli from Pine Fields, spełniając marzenie życia. Dziękuję przede wszystkim mojemu mężowi, oraz dzieciom i całej rodzinie za wsparcie i pomoc w realizacji tego przedsięwzięcia i za miłością, którą okazują mnie i naszym wspaniałym psom.
Monika Maurer
|